Max Payne 3

Arcania: Gothic 4 » Rozdarta Dziewica


Rozdarta Dziewica - Pogłoski z Kontynentu

cRPG » Arcania: Gothic 4 » Przedpremierowe » Rozdarta Dziewica
Autor: Merts
Utworzono: 06.07.2009 | Odsłon: 1689
Aktualizacja: 04.07.2010

Tłumaczone z World of Gothic


- Bzdury! - Murdra splunęła, wycierając stół mokra ścierą. - Każdy ma przecież imię!
Elgan i Ricklen szybko usunęli się z drogi.
- Hej, Murdra! – zawołał Elgan. – To, że wreszcie mamy miód nie znaczy, że musisz go wylewać!
Feren rzucił na nią ponure spojrzenie, obstając przy swoim – Bohater, o którym opowiadał mój wujek, nie ma imienia!
Murdra przerzuciła szmatkę przez ramię, parskając drwiąco – Twój wujek po prostu nie zna jego imienia – odpowiedziała. – Teraz mówi, że ten mężczyzna nie ma wcale imienia, mimo tego, że jakieś ma – spojrzała dookoła z triumfem.
Elgan uśmiechnął się łagodnie zza fajkowego dymu.
- Czy nie byłoby ciekawiej, gdyby faktycznie nie miał imienia?
- Dokładnie – zgodził się Ricklen, uśmiechając się szeroko.
- Historie powinny być prawdziwe, a nie ciekawe! – warknęła Murdra. - Jak ta historia ma być prawdziwa, skoro jego wujek nawet nie zna imienia tego bohatera?
- Kiedy pijam tutaj miód, – wtrącił Elgan – nie obchodzi mnie, skąd go masz. Liczy się tylko smak i to, czy sponiewiera.

Ricklen trzasnął swym kuflem o blat stołu, śmiejąc się przy tym donośnie. Murdra nigdy nie lubiła tego śmiechu, jednak teraz poczuła do niego wręcz odrazę.
- Co do tej historii Ferena, – zapytał Elgan – chcesz ja usłyszeć?
- Nie! – Murdra zdmuchnęła włosy z twarzy, sprzątnęła puste kufle i powlekła się z powrotem do kuchni. Craglan, przywódca gildii leśnych strażników, siedział obok drzwi do kuchni, zajęty rozmową z Belgorem. Nie był już, co prawda tak blady, jak przed kilkoma dniami, lecz bandaże, które Murdra zmieniła mu rano, były znów przesiąknięte krwią. Craglan chciał dotknąć rany, lecz zaraz usłyszał głośny ton właścicielki karczmy:
- Nie drap!
Spojrzał z zażenowaniem i zdjął rękę z bandaży.
- Co to za historia, którą Feren ma do opowiedzenia? – spytał Murdrę.
- To jeden wielki stek bzdur – warknęła, kładąc ręce na biodra. – Historia bohatera z Myrthany. Chce ja upiększyć twierdząc, że bohater nie ma imienia.
Craglan podrapał się w brodę.
- Ja także słyszałem o bezimiennym bohaterze. Na kontynencie krąży wiele plotek. Niektórzy twierdza, że jest on odpowiedzialny za wygnanie bogów z naszego świata. Inni twierdza, iż on sam opuścił nasz świat, u boku najpotężniejszego maga w historii. Jednak mówi się również, że stoczył on walkę z wielkim magusem... i wygrał.
- Jak już mówiłam: Bzdury! – Murdra splunęła na podłogę. - Każdy ma jakieś imię i nikt nie mówi Panu Innosowi co ma robić.
- Cóż, – westchnął Carglan, obdarzając ją niewielkim uśmiechem – ludzie z kontynentu zdają się wierzyć w tą historię.
- Pomieszało im się we łbach. Wszystkim! – syknęła obrażona.
Carglan wybuchnął śmiechem, krzywiąc się z bólu.
- Masz rację. Tak czy inaczej, nie to jest istotne.
- A co jest? – spytał Belgor.
- Lee nie złoży nam szybko wizyty ze swymi Paladynami. Jest w Vengadzie, zajęty przywracaniem pokoju z orkami.
- Generał? – Belgor spytał zaskoczony. – Czy on nie stanął niegdyś przeciwko Lordowi Tronterowi w Dolinie Śmierci?
- To tylko pogłoski, przyjacielu – zapewnił go Craglan. – Żołnierze opowiadają różne historie, kiedy myślą że przegrali bitwę. Lee nigdy nie postawił stopy w Argaan. Czemuż miałby to robić? Ma dość własnych problemów…
- Słyszałem, że wojna miedzy generałem imieniem Gorn i orkami, wisi w powietrzu – wtrącił nagle Belgor
- Tak – potwierdził Craglan drapiąc się w ranę, czym zarobił gniewne spojrzenie Murdry.
- To zaledwie jeden z jego kłopotów. Ciekawe, czemu wojna jeszcze nie wybuchła.
- Ten Gorn – zaczął Belgor. – Pochodzi z Torgaan, czyż nie?
Craglan pokiwał twierdząco głowa.
- Z tego co słyszałem, to prawda. Tutaj jednak robi się ciekawiej, gdyż nie jest on jedyny. Jego przeciwnik Thorus, ten, który zjednał się z orkami, również jest czarny.
- To się zapowiada na wyjątkowo nieprzyjemna wojnę – zauważył Belgor, drapiąc się w brodę.
Craglan przytaknął ponownie.
- Miejmy nadzieje, że zatrzyma ona Lee na długi, długi czas.
Zanim zakończył zdanie, drzwi do gospody otworzyły się z łoskotem, a do środka weszło trzech krzepkich mężczyzn. Mieli na sobie lekkie, lecz nadzwyczaj bogato zdobione zbroje.
Murdra zaraz odgadła, że muszą to być ludzie z Setarrif.
Trzej żołnierze rzucili dookoła pogardliwe spojrzenia, marszcząc przy tym swoje nosy.
- Kto jest właścicielem? – zapytał wyniosłym tonem jeden z nich.
- To ja – odburknął Belgor z podejrzeniem w głosie.
- Wyrzucić mi stąd tę hołotę – warknął żołnierz, kopiąc wiadro wody przy drzwiach. – I posprzątać ten chlew! Jego Wysokość, Ethon VI, z domu Setarrif, władca Argaan, przejeżdża przez te ziemie ze swym dworem. Będzie tu dziś nocował.




Komentarze

Ten artykuł skomentowano 0 razy.
Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.




Ten artykuł skomentowano 0 razy.
Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.


Pseudonim
E-mail
Treść Dostępne tagi: [cytat][/cytat], [url=http://][/url]
Przepisz poprawnie podane słowa mnustwo orkuw